Gdzie są moje darmowe narkotyki?!


Na sam początek dzisiejszego czytadła, obejrzyjcie sobie ten cudowny filmik, będący częścią akcji profilaktycznej Głównego Inspektora Sanitarnego przeciwko dopalaczom:


"Stop dopalaczom"
Posted by Główny Inspektorat Sanitarny on 16 lipca 2015

Profesjonalizm, skuteczność, powaga - żadne z tych określeń nie jest dobre dla tego audiowizualnego koszmarka. Ja nawet mam koncepcję, jak powstał jego scenariusz! Pan Scenarzysta dowiedział się, że musi zrobić filmik o dopalaczach, ale zupełnie nic o nich nie wiedział, poza tym, co serwują mu media. By więc zdobyć odpowiednią wiedzę i doświadczenie, walnął sobie tego całego Mocarza i na haju stworzył scenariusz do filmiku, który nigdy nie powinien powstać. 

Ale, ale - ODDALAM TEMAT! Nie będziemy się dziś bowiem przesadnie znęcać nad pokracznością działania polskich szych pokroju Głównego Inspektora Sanitarnego. Mnie bowiem w tym filmiku zastanowiło też coś innego niż jego ogólny poziom, znajdujący się podejrzanie blisko dna. Mianowicie - skąd się tam wziął ten cały narkotykowy handlarz?

Ja się czuję oszukany. Przez wszystkie filmowe hity, w których pojawiają się narkotyki, przez tego typu "profilaktyczne materiały" polskich szych politycznych i liczne miejskie legendy. Bo, cholera, do mnie żaden handlarz narkotykowy nigdy nie podszedł!


Popytałem paru znajomych - oni też nigdy z taką sytuacją się nie zetknęli. Gdzie są ci wszyscy dziwni uśmiechnięci panowie, którzy oferują Ci "co tylko chcesz" z narkotykowego światka? Z tanimi dopalaczami, z zielskiem, z twardymi narkotykami - z czymkolwiek! Damn, ja nawet nigdy nie natknąłem się na tych legendarnych mrocznych typów, stojących pod ścianami miasta, do których należy podejść samemu! 

Czuję się oszukany i jest mi trochę smutno, że media i politycy próbują wmówić niekumającemu społeczeństwu, iż dziwni ludzie chcą wetknąć im dzieciom narkotyki na każdym rogu miasta. Według niektórych bajek, oni podobno nawet rozdają te dragi za darmo! Więc hej - gdzie są te moje darmowe narkotyki?!

Kurczę, przecież Polska to nie czarne dzielnice w Baltimore z serialu "The Wire".


Ale może Wy macie inne doświadczenia z ulicznymi dilerami? Nie musicie się od razu przyznawać, że od jakichś kupujecie, ale dajcie znać, jeśli Wam tego typu człowieka udało się chociaż raz w życiu spotkać. Bo mi nikt nigdy narkotyków na ulicy sprzedać nie chciał. Za to paru przypadkowych kolesi myślało, że mam takowe na sprzedaż. Ale o tym możecie już poczytać o TUTAJ.

Podoba Ci się na MajkOnMajk? Polub więc jego FACEBOOKOWY FANPAGE i dołącz do SUBSKRYPCJI MAILOWEJ, by być na bieżąco z najnowszymi postami na blogu!
---
Grafika u góry postu powstała na podstawie zdjęcia z serwisu Flickr.com

6 komentarzy:

  1. Tej, ja to bym się mógł rozpisać w komentarzu, bo temat bliski mojemu sercu, ale zrobiłem to już w notce na 11 stron wordowskich, mam nadzieję, że się nie obrazisz za chamskiego linka xDDD http://michalmalysa.pl/wszystko-co-powinienes-wiedziec-o-dopalaczach/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardziej stereotypowo tego dilera się nie dało pokazać, z Żulczyka wyjęty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, coś jest w tym porównaniu do prozy Żulczyka :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. To pewnie jakiś przyszły student prawa :D

      Usuń