In vitro jest spoko, no ale bez przesady


Czy jestem za in vitro? Oczywiście! Rodzice nie mogący mieć z jakiegoś powodu dzieci nagle je dostają. Hura! Jakkolwiek walkę z aborcją potrafię jeszcze w jakimś stopniu zrozumieć, tak walka z in vitro jest dla mnie absurdem. Że plemniki są zamrożone? Cholera - więcej plemników jest codziennie spuszczanych w ubikacji w chusteczkach niż jest ich w lodówkach na całym świecie!

Wczoraj PiS zamknął refundację in vitro. Wielu może być zdziwionych, ale popieram tę decyzję. To znaczy - logiczne dla mnie jest, że PiS zrobił to raczej ze swoich głupkowatych poglądów moralnych, których nie popieram. Ale w przypadku samego zniesienia refundacji jestem już jak najbardziej za. Głównie z dwóch powodów.

Po pierwsze - nie jestem zwolennikiem rozdawania ludziom pieniędzy za byle co. A dziś "byle co" oznacza praktycznie wszystko. Ludziom finansuje się to, to i jeszcze tamto. Od lat dla mnie największym absurdem są pijacy, którzy zamiast iść do pracy żyją sobie z zasiłku dla bezrobotnych. Do pracy nie pójdą, bo więcej kasy dostają od rządu. Do dziś nikt z tym nic nie zrobił.

Po drugie - in vitro reklamuje się jako "leczenie niepłodności". Cóż za bullshit! Co to za leczenie niepłodności, kiedy kobietę sztucznie się zapłodni, bo facet nie może zrobić tego samemu? Dziecko z tego będzie, okej, ale ojciec i tak pozostanie bezpłodny. Jeśli będzie chciał zrobić sobie kolejnego potomka, ponownie będzie musiał skusić się na in vitro. Dlaczego? Bo nie został wcale wyleczony!

Na co mogłyby iść wszystkie światowe refundacje in vitro? Na badania nad prawdziwym leczeniem niepłodności. Żeby facet z nie do końca sprawnym penisem mógł sobie iść do lekarza, a ten strzeliłby mu jakąś operację lub podał leki. Następnego dnia ten sam mężczyzna pobaraszkowałby ze swoją niewiastą w łóżku, a po paru kolejnych dniach okazałoby się, że hura, jest sukces - dziewczyna jest w ciąży!

Feministki spytają mnie: "co z kobietami, ty szowinisto?!". Odpowiadam więc pytaniem: "a czy in vitro je leczy?". Czy kobieta, której komórka jajowa jest zapładniana sztucznie poza jej organizmem, jest zdrowa? Nie sądzę. Może urodzić w pełni zdrowego dzieciaka, pewnie. Ale czy potem będzie mogła już normalnie zajść w ciążę? Cóż - odpowiedź zostawiam do rozważenia Wam.

Podsumowując więc - TAK dla in vitro, NIE dla refundacji in vitro.

I to tyle, bo zaczynam brzmieć jak polityk.

Podoba Ci się na MajkOnMajk? Polub więc jego FACEBOOKOWY FANPAGE i dołącz do SUBSKRYPCJI MAILOWEJ, by być na bieżąco z najnowszymi postami na blogu!
---
Nagłówek postu na podstawie zdjęcia z serwisu Flickr.com

1 komentarz:

  1. Pięknie :) Teraz drogi Mikołaju napisz jeszcze posta o tym że podawanie insuliny nie leczy cukrzycy, okulary nie leczą wzroku a endoprotezy nie dość że nie leczą zwyrodniałego stawu to jeszcze wymagają okaleczenia pacjenta bardzo inwazyjnym zabiegiem.
    Zakończenie może być takie samo. Zmienisz tylko nazwę choroby.

    OdpowiedzUsuń