Fuck Christopher Columbus


Jakiś czas temu w sieci znalazł się filmik*, na którym nagrano reakcje Indian (choć w USA to określenie jest niepoprawne politycznie) na hasło "Krzysztof Kolumb". Były one dość jednoznaczne, choć "hardkorowość" wypowiedzi się wahała. Od "zagubiony", przez "fałszywy", kończąc na "jebać go". A przecież w szkołach (także amerykańskich) uczy się, że to taki wielki odkrywca!

Nie ma się co dziwić rdzennym Amerykanom, że nie lubią (delikatnie mówiąc) Kolumba. To nie on pierwszy wylądował na nowym kontynencie, ale to on rzeczywiście odkrył go dla oczu Europejczyków. Nam przyniosło to radochę, prestiż i masę pieniędzy. Native'ów (jak ja lubię nazywać w "pongliszu" Indian) spotkały jednak z tego powodu praktycznie same problemy.

Można próbować bronić Kolumba. Że, okej, on otworzył Amerykę dla Europejczyków, ale to dopiero jego następcy zrobili prawdziwą rzeź na Nowym Lądzie. No dobra - pewnie sprowadził też jakieś choroby, na które Indianie nie byli odporni. Ale przecież nie zrobił tego umyślnie! (Nie)stety, w pewnym momencie dalsza obrona "wielkiego odkrywcy" nie ma po prostu sensu.

Kolumb był złym człowiekiem. Już po pierwszym spotkaniu Indian zaznaczył, że są to ludzie idealnie nadający się na niewolników. W późniejszym czasie potwierdził swoje słowa, zniewalając niejednego napotkanego autochtona. Poniżania rdzennych Amerykanów jest jednak ciąg dalszy. Kolumb nakazywał zabijać Indian, abgwałty na "czerwonoskórych" kobietach traktował jako nic wielkiego. Z jego dzienników i innych relacji ma się wręcz wrażenie, że mówił on do swoich ludzi coś w rodzaju "róbta co chceta". Z nimi - z innymi ludźmi.

Czy reakcje współczesnych Indian są przesadzone? Pewnie trochę tak. Szczególnie, gdy widzi się stawianie Kolumba na tym samym poziomie co Hitler albo sugerowanie, że nasz drogi Krzysztof zabił osobiście... 100 milionów ludzi. Ale oburzenie rdzennych Amerykanów nie bierze się znikąd.

Po pierwsze - Kolumb ciągle pokazywany jest w wielu szkołach jako po prostu "odkrywca Ameryki". W Polsce też tak jest. Good Guy Krzysztof. Co prawda pamiętam, że w późniejszych etapach nauki ktoś tam napomykał z nauczycieli, że odkrycie Kolumba nie było wcale takie cudowne dla Indian, ale nie było mowy o dokładnym wytłumaczeniu, jak bardzo złym kolesiem on był.

Po drugie - Amerykanie obchodzą oficjalnie Dzień Kolumba. Dwunastego października odbywają się imprezy, oficjalne uroczystości, wszelkiego rodzaju świętowanie. W niektórych regionach podobno zmienia się nazwę tego święta, by była ona bardziej neutralna. Np. w tym roku w Południowej Dakocie Native American Day wypadł dokładnie tego samego dnia co Dzień Kolumba.

Słynny Krzysztof na pewno nie jest idealnym symbolem "Wielkich odkrywców". I nie - tu nie chodzi o jakąś wielką poprawność polityczną. Należy zwyczajnie dać do powszechnego zrozumienia, że Kolumb nie był wcale aniołkiem, który zbawił świat. W tym, co zrobił i co zapoczątkował, więcej jest tak naprawdę złego niż dobrego. Należy więc po prostu powiedzieć o tym od czasu do czasu wprost. Dlatego robię to dziś i ja.

* Obejrzycie go TUTAJ.

2 komentarze:

  1. kolump to taki człowiek skurwiel sprzed kilkuset lat.
    indian - ej krzysiu zajarasz blanta pokoju hehe?
    kolump - ty kurwo czerwona zara cię spacyfikuje niewolniku
    tak pewnie to wyglądało, to powinno być w szkołach
    pokój hejże

    OdpowiedzUsuń