Knajping: Domino's Pizza

Po ostatnim knajpingowym tournée po krakowskich restauracjach wegetariańskich, obiecałem Wam wreszcie powrót do testowania jedzenia obfitego w mięso. Dotrzymując słowa, postanowiłem zabrać się za dział kulinarny, którego jeszcze na blogu nie testowałem. Do mojego mieszkania regularnie więc przybywali dostawcy pizzy - oczywiście z produktami wypełnionymi mięsem. Czas na skomentowanie tej rozpustnej uczty.

Domino's Pizza - całkiem możliwe, że najsłynniejsza sieciówka z okrągłym plackiem w Stanach Zjednoczonych. Przez ogrom ludzi wychwalana, przez wielu jedzona tak regularnie, by pozwolić na stworzenie typowego Amerykanina-grubaska. W Polsce pojawiła się późno, bo dopiero w roku 2011. Na razie działania firmy skupiają się na dwóch miastach: Warszawie oraz Krakowie. Chwała więc Latającemu Potworowi Spaghetti (który na pewno lubi też pizzę), że mam okazję mieszkać w tej drugiej mieścinie.

Mój profil na Instagramie znajdziesz o TUTAJ.
Zamawianie w Domino's jest niezwykle proste i przyjemne. Wchodzimy na oficjalną stronę firmy, klikamy wielkie "ZAMÓW TERAZ" po prawej stronie i wybieramy wymarzony przez nas produkt. Są oczywiście jakieś pasty, kurczaki i polędwiczki, ale powiedzmy sobie szczerze - od pizzerii wymaga się przede wszystkim pizzy. Przyjrzyjmy się więc temu, co ma nam do zaoferowania Domino's w tej kwestii.

Sprawa zasadnicza to oczywiście ceny. Mam nadzieję jednak, że nie spodziewaliście się dostać pizzy od uznanej na świecie firmy za grosze. Powiedzmy sobie szczerze - ceny w Domino's są sporawe. Większość pizz w najtańszej opcji (czyli mała na cienkim cieście) kosztuje aż 29,90, co zdecydowanie nie jest ofertą przesadnie atrakcyjną. Oczywiście, są promocje w rodzaju 2 za 1 czy przeceny na konkretne placki. Stali klienci mogą również od czasu do czasu dostać SMS z kodem uprawniającym do zniżki - w Mikołajki było to np. aż 50% na dowolną pizzę. Wówczas jednak liczyć się trzeba z minimalną kwotą akceptowaną przy dostawie, czyli 26 złotych. Wydaje się to być sporo, ale w rzeczywistości nie odstaje od standardów na rynku pizzerii w wielkich miastach.

Pytanie brzmi więc: czy cena ma się w jakikolwiek sposób do jakości oferty Domino's? Moim zdaniem - tak, przynajmniej w jakimś stopniu. Przede wszystkim, już na samym początku dostrzega się profesjonalizm firmy. Najpierw otrzymujemy telefon z restauracji, w celu pełnego potwierdzenia zamówienia, potem możemy śledzić przez internet proces powstawania naszej pizzy. Dzięki temu wiemy, kiedy wyjdzie ona z pieca, by wyruszyć zapakowana prosto do naszego domu.

Tak wygląda pizza Pepperoni na promocyjnych zdjęciach.
Źródło: fanpage Domino's Polska
Ogromnie należy pochwalić jednak przede wszystkim szybkość dostawy. Naprawdę - nigdy wcześniej nie dostałem pizzy w tak krótkim czasie. Od zamówienia produktu do jego dostarczenia nie mija nawet pół godziny, co jest naprawdę bardzo dobrym wynikiem. Mam wrażenie, że - poza logiem, oczywiście - jest to najważniejszy powód sporych cen.

Zajmijmy się jednak wreszcie najważniejszym - smakiem. Pizza od Domino's jest zdecydowanie bardzo charakterystyczna, przyjemnie balansująca pomiędzy chrupkością a... nazwijmy to "kleistością". Czuć, że rzeczywiście jest to receptura doskonalona przez długi czas, a nie byle wypiek z przypadkowej pizzerii. Może i po zjedzeniu pizzy od Domino's nie myślisz sobie "genialne!", ale na pewno w głowie nie zaświta Ci "meh" albo "średnie".

Które placki mogę zarekomendować? Po pierwsze - Pepperoni, będącą obecnie w promocji. To niby zwykła pizza z salami, ale świetnie pokazuje cechy charakterystyczne ciasta Domino's. Poza tym, miałem okazję spróbować bardzo intrygującej i pysznej zarazem Mexicany, na której wierzchu walają się nachosy, a także twór o wszystko mówiącej nazwie "Deluxe", będącym w dużej mierze po prostu porządną dostawą mięcha i dodatków na cieście.

Oddzielny akapit należy się także sosom, nieodłącznej części pizzy. Standardowo do zamówienia dorzucany jest dip czosnkowy, co zdecydowanie należy zaliczyć na plus, bowiem nie każda firma dodaje tego typu rzeczy gratis. Miałem okazję spróbować także pozostałych sosów od Domino's. Marinara to po prostu typowo pomidorowy dip, przypominający trochę ketchup. W przypadku sosu BBQ, nazwa mówi wszystko na jego temat - kombinacja słodkości i ostrości zawsze w tym wariancie wypada okej. Moim faworytem jest jednak zdecydowanie dip Mango Habanero. To kolejne słodko-ostre połączenie, jednak smakujące zupełnie inaczej i będące czymś zdecydowanie nietypowym na polskim rynku. Bardzo chętnie kupiłbym większe opakowanie tego dipu i dorzucał go do ogromu innych potraw.

Jaki jest więc ostateczny werdykt? Domino's oferuje bardzo dobrą pizzę, a za kulisami czai się profesjonalny system kontaktu z klientem i dostawy. To w dużej mierze smak, którego nie znajdziecie w innych pizzeriach - unikalny, charakterystyczny. Niestety, trzeba za to wszystko zapłacić trochę więcej niż za produkty innych firm, od czasu do czasu zdecydowanie warto jednak sobie pozwolić na taką większą rozpustę. Warszawiakom i krakowiakom zdecydowanie polecam Domino's sprawdzić, mieszkańców innych dużych miast zachęcam natomiast, by dobijali się do firmy o postawienie knajp także w pozostałych częściach Polski.

Smacznego jedzenia bowiem nigdy za wiele.

Jeśli chcesz być na bieżąco z resztą postów na blogu, polub jego facebookowy fanpage i dołącz do subskrypcji mailowej :)

A tak Domino's Pepperoni wygląda w rzeczywistości.
Źródło: Flickr.com

0 komentarze: