Star Wars: Tarkin - czyli Nowy Kanon wreszcie w Polsce


Niejedna osoba była wzburzona, gdy Disney w oka mgnieniu wymazał cały książkowy kanon "Gwiezdnych wojen". Pisarze przez lata tworzyli mniej lub bardziej spektakularną historią, która uzupełniała to, co działo się w słynnych filmach. Ba, dość szybko literacka część "Star Wars" stała się o wiele bardziej rozbudowana od swojego kinowego oryginału. Opowiadała o przeszłości i przyszłości Galaktyki - opowiadała historie z czasów, gdzie filmy nie sięgały.

Nie było to na rękę Disneyowi, gdy w planach pojawiła się siódma część "Star Wars". W końcu tak wielki film nie mógł być ograniczany przez kanon, pod którego kątem fani skrupulatnie oceniali by całą Najnowszą Trylogię. W oka mgnieniu pozbyto się więc praktycznie wszystkiego, co do tej pory powstało w świecie "Gwiezdnych wojen". Zostały nam jedynie filmy i animacje...

Disney nie miał jednak zamiaru odpuścić sobie dalszego zbierania pieniędzy z tak wielkiej marki. Szybko więc postanowił książkowy kanon rozpocząć zupełnie od nowa. Teraz, gdy do premiery siódmych "Star Wars" zostały niecałe dwa miesiące, pierwsza książka z Nowego Kanonu "Gwiezdnych wojen" trafia wreszcie do Polski. I to książka autorstwa nie byle kogo, bo Jamesa Luceno, autora według wielu najlepszej powieści o SW - "Darth Plagueis" (moja recenzja TUTAJ).

Ponownie Luceno skupia swoją opowieść na jednej postaci - ponownie jest to postać, o której w filmach słyszeliśmy zbyt mało. Oto Wilhuff Tarkin, trzecia najważniejsza postać Imperium. Opiekun Gwiazdy Śmierci i człowiek, który w sporej mierze kształtował politykę Galaktyki. Co się w nim kryje?

W Starej Trylogii Tarkina grał Peter Cushing.
By odpowiedzieć na to pytanie, Luceno wrzuca nas w jedną z najważniejszych historii w karierze Tarkina. Odesłany przez Imperatora na daleki kraniec Galaktyki, Wilhuff zajmuje się przygotowaniami do budowy pierwszej Gwiazdy Śmierci. W miarę spokojna sytuacja zostaje przerwana, gdy tajemniczy spiskowcy wypowiadają własną krucjatę Imperium. Zamiast konwencjonalnych działań, stawiają jednak na broń, której ich przeciwnik się nie spodziewa - fałszowanie transmisji HoloNetu.

"Tarkin" to książka inna niż gwiezdnowojenne filmy. O wiele spokojniejsza, polityczna, wgłębiająca się w szczegóły działania Imperium. Pozwala nam zajrzeć do tych sfer "Star Wars", o których nikt nie odważyłby się zrobić kinowej produkcji. Bo tu nie o akcję chodzi, a właśnie wejście w ten polityczny świat, u Lucasa jedynie zarysowany.

Sam Tarkin jest natomiast postacią całkiem ciekawą, ale jednocześnie trochę zbyt klasyczną. Gdy cofamy się w przeszłość, by poznać historię "prób" bohatera, dzięki którym stał się on "prawdziwym mężczyznom", pojawia się w głowie myśl: "gdzieś już to widziałem". I owszem - nie jest to motyw w żaden sposób nowatorski, a wręcz pewnego rodzaju pójście na łatwiznę. Może i dobrze obrazuje, dlaczego Tarkin stał się tym, kim jest, ale zdecydowanie za dużo tu przewidywalności. O wiele chętniej przyjąłbym większą ilość opowieści na temat tego, jak Wielki Moff radził sobie jako żołnierz Republiki niż nastolatek walczący o życie na dzikiej ziemi.

W "Zemście Sithów" Tarkina przez krótką chwilę zagrał Wayne Pygram.
Warto natomiast zwrócić uwagę na coś innego - Luceno ponownie udaje się namówić nas, byśmy polubili Złą Stronę. Jasne, ona zawsze była w pewien sposób modna i intrygująca. Luceno udało się jednak przedstawić ją w atrakcyjny sposób po obdarciu jej z mieczy świetlnych i Mocy. Owszem, są tu Darth Vader i Imperator, ale to tylko postaci poboczne. Głównym bohaterem ciągle jest Tarkin. I pomimo tego, że stoi on po stronie tych złych, czytelnik kibicuje właśnie jemu, a nie rebeliantom działającym w dobrej wierze. Oto siła literatury.

"Tarkin" nie jest tak dobry jak "Darth Plagueis", ale to ciągle naprawdę niezła książka - nie tylko jak na warunki gwiezdnowojennych powieści. Podobnie jak Stary Kanon, także i Nowy będzie zapewne pełen całkiem sporej ilości literatury zwyczajnie kiepskiej lub średniej. Cieszmy się więc, że w Polsce budowanie nowych "Star Wars" zaczęto od czegoś naprawdę porządnego. Luceno dalej jest symbolem jakości i miejmy nadzieję, że będzie pisał dla Disneya jeszcze więcej.

PS Do końca tego roku pojawią się jeszcze trzy książki z Nowego Kanonu "Star Wars": "Lordowie Sithów", "Pokłosie" oraz "Battlefront: Twilight Company". Warto również nadmienić, że "Tarkin" stał się pierwszą gwiezdnowojenną powieścią wypuszczoną w Polsce w e-booku i to jeszcze przed premierą edycji papierowej.

Podoba Ci się na MajkOnMajk? Polub więc jego FACEBOOKOWY FANPAGE i dołącz do SUBSKRYPCJI MAILOWEJ, by być na bieżąco z najnowszymi postami na blogu!

0 komentarze: